Meta - moment kiedy znika ból

Ostatnie metry. Słyszysz doping kibiców, spiker wykrzykuje Twoje nazwisko, a w głowie pulsuje tylko jedna myśl: „ZROBIŁEM TO!”

Dywan w Suszu ma w sobie jakąś magię. To właśnie tam, na tych ostatnich metrach, nagle znika ból w mięśniach, zapomina się o kryzysach na trasie biegowej i o litrach potu wylanych na treningach. Zostaje tylko czysta, niczym niefiltrowana euforia.

Krok, kolejny krok... i wbiegasz pod bramę mety Energa Susz Triathlon. Chwilę później podchodzi do Ciebie wolontariusz. Unosi ręce i... w tym jednym momencie czas na sekundę zwalnia. I właśnie, co wtedy czujesz? Podziel się w komentarzu!


Print   Email